czwartek, 19 stycznia 2017

Szyld i sklep rybny

Życie na wyspie toczy się wolniej. Szliśmy powoli, przytuleni, nagle koleżanka zaczęła się dławić ze śmiechu. Wskazała mi tabliczkę przywieszoną na drzwiach od sklepiku z rybami i owocami morza. O co chodzi? Była to zwykła tabliczka z przekreślonym kotem i podpisem:
„Prohibida la entrada de gatos” - czyli, że kotom nie wolno. Litera g została tam przekreślona i nadpisana „p”. Pod spodem znalazł się portret jednego z naszych polityków, wycięty z pierwszej strony lokalnej gazety. Co w tym śmiesznego?

W końcu mi powiedziała. Po hiszpańsku pato to kaczka. Wiedza o polskiej polityce dotarła także na tę wyspę.


Wypiliśmy bardzo dobrą kawę i kielich rumu w pobliskiej knajpce. Barman spytał się o pato, wskazując na gazetę. Koleżanka coś energicznie powiedziała, chyba wspomniała przywódcę partyzantki, bo było tam słowo Hijodeputa. Zobaczyliśmy szeroki uśmiech i dostaliśmy dwa kielichy rumu gratis. Potem poszliśmy w kierunku portu, niebawem ma przybyć prom. Droga zaczęła się robić podejrzanie wąska. Ciekawe co oni do tego rumu dodają.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz