czwartek, 19 stycznia 2017

Ośmiornica


Poszliśmy na spacer pustymi uliczkami. Zajrzeliśmy po drodze do małego baru, w którym stołowali się dwaj policjanci i kierowca jedynej w miasteczku karetki pogotowia. Zjedliśmy najlepsze tacos, jakie kiedykolwiek miałem okazję jeść. Koleżanka była nieźle zaprawiona. Pamiętam tyle, że zdejmowałem ją z przestawionego kosza na śmieci. Właziła nań, by ukraść suszące się pranie. Bo się jej spodobała jakaś część garderoby. Kurde Polacy zawsze jakąś kaszanę strzelą, nawet w takim miejscu. Wróciliśmy do hotelu i tam dopiero się działo.
Gdy ona jest na fazie, to chyba powinienem mieć tam ośmiornicę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz