Dziś rano dzwoniła do mnie koleżanka z pracy, Kasia. Pytała się, czy
ktoś mógłby ją zastąpić. Ona opiekuje się kotem pewnego zgryźliwego i
zgorzkniałego pana, który nie ma już żadnych sąsiadów, bo taka jedna
bogata spółka wynajęła wszystkie domy w okolicy. Przykro mi, musi
dzwonić dalej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz