Cały dzień łażenia
po mieście. Miasto jest piękne. Ma tylko jeden problem - lokalne
jedzenie jest równie pyszne co ostre. W lokalnym barze, gdzie
stołowali się kierowcy skuterków (wejście z wąskiej uliczki,
widać na fotce), zjedliśmy coś w rodzaju gazpacho. Boję się
porannej wizyty w kibelku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz