W końcu udało mi się nakłonić koleżankę, by wytłumaczyła mi o co
dokładnie chodzi z nazwiskiem przywódcy partyzantki w San Escobar, a
także dlaczego lokalsi patrzyli się dziwnie na nią, gdy mówili o wzgórzu
de Dos Tetas. I teraz rozumiem, dlaczego ona się śmiała, gdy mówiłem,
że wujek jeździł za granicą malutkim samochodzikiem Mazda Laputa, a ja
mam Mitsubishi Pajero. Bo to są naprawdę brzydkie słowa po hiszpańsku.
- Masz rację. Fakt.
Za nami siedziała matrona o wyglądzie ewidentnie brytyjskim. Kaszlnęła i rzuciła mi ciężkie spojrzenie.
Do San Escobar przyjechali także Brytyjczycy! Jak przypłynie horda
Niemców w luksusowych statkach to mamy pozamiatane. Miejscowi już się na
nich przygotowują.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz