Życie na wyspie toczy się wolniej. Szliśmy powoli, przytuleni, nagle
koleżanka zaczęła się dławić ze śmiechu. Wskazała mi tabliczkę
przywieszoną na drzwiach od sklepiku z rybami i owocami morza. O co
chodzi? Była to zwykła tabliczka z przekreślonym kotem i podpisem:
„Prohibida la entrada de gatos” - czyli, że kotom nie wolno. Litera g
została tam przekreślona i nadpisana „p”. Pod spodem znalazł się portret
jednego z naszych polityków, wycięty z pierwszej strony lokalnej gazety. Co w tym śmiesznego?
W końcu mi powiedziała. Po hiszpańsku pato to kaczka. Wiedza o polskiej polityce dotarła także na tę wyspę.
Wypiliśmy bardzo dobrą kawę i kielich rumu w pobliskiej knajpce. Barman
spytał się o pato, wskazując na gazetę. Koleżanka coś energicznie
powiedziała, chyba wspomniała przywódcę partyzantki, bo było tam słowo
Hijodeputa. Zobaczyliśmy szeroki uśmiech i dostaliśmy dwa kielichy rumu
gratis. Potem poszliśmy w kierunku portu, niebawem ma przybyć prom.
Droga zaczęła się robić podejrzanie wąska. Ciekawe co oni do tego rumu
dodają.
czwartek, 19 stycznia 2017
Gazeta na wyspie
Na wyspie powitały
mnie krzyczące nagłówki gazet. Od lokalesów usłyszałem ¡Idiota
que trae desgracia y otros imbéciles!
A było tu tak pięknie…
A było tu tak pięknie…
Wschód słońca na wyspie
Wschód słońca nad Marina Huana robi wrażenie, zwłaszcza gdy właśnie z
ciebie wyparował nadmiar wypitej whisky. Wyspa wcale nie jest taka mała.
Tylko port jest mały, prom ledwo tu się zmieścił. Mamy cały dzień
zwiedzania, wieczorem wrócimy promem do Santo Subito. Wysiadamy razem z
tłumem żądnych wrażeń turystów, wygłodniałych z braku lokalnych
suplementów diety, których na promie nie mogli kupić. Zrozumiałem
przyczynę – ten sam prom kursuje między wyspami i na trasach
międzynarodowych. Dobitnie wyjaśniała to instrukcja przyklejona taśmą do
burty przy barze. Był nawet napis nawet po polsku! INFORMUJEMY, ŻE
NIEKTÓRE PRODUKTY SPRZEDAWANE W SAN ESCOBAR SĄ NIELEGALNE W INNYCH
KRAJACH. PRZED WYJAZDEM UPEWNIJ SIĘ, ŻE MOŻESZ JE WWIEŹĆ DO SWOJEGO
KRAJU I PRZEWIEŹĆ TRANZYTEM.
Bar
Podróż na wyspę La Isla Segundo Sortos była ciekawa. Z rzeczy godnych
uwagi na promie był tylko alkohol. W strefie wolnocłowej dodatkowo
perfumy i zegarki, ale takich, jak koleżanka lubi, to akurat nie było.
Zegarka chwilowo nie potrzebuję – po co mi później problemy i wyjazdy na
Ukrainę? Kupiliśmy po flaszce Jacka Danielsa. Mało było, poszliśmy
potem do baru. Strasznie buja na tym morzu, wiatr chyba też jakby
silniejszy.
Prom
Prom - jak prom. Taki sam kiedyś pływał po Bałtyku, tylko tutaj cieplej i
na pewno weselej. Oglądamy wyładunek i załadunek, zastanawiamy się ile
suplementów diety podróżuje do Europy, głęboko schowane gdzieś w palecie
bananów do Lidla. Tak się robi tydzień San Escobar w Lidlu!
Czekamy na prom
Pasażerowie wycieczkowca wsiedli do autokarów, pojechali na wycieczkę.
Następny taki statek już wpływa do portu.
"Skończyła się pewna epoka" - powiedziałem.
"Tylko się pan nie rozpłacz, bo się broda odklei" - odparła nieźle już wstawiona koleżanka.
Zaraz się pakujemy i wsiądziemy na prom, który nas zawiezie na ostatni bastion ulotnego nastroju San Escobar.
"Skończyła się pewna epoka" - powiedziałem.
"Tylko się pan nie rozpłacz, bo się broda odklei" - odparła nieźle już wstawiona koleżanka.
Zaraz się pakujemy i wsiądziemy na prom, który nas zawiezie na ostatni bastion ulotnego nastroju San Escobar.
Desant z wycieczkowca
Gdy wróciliśmy z La Melange spotkała nas niemiła niespodzianka. Zamiast
fajnego widoku na port i pobliskie wzgórze zobaczyliśmy jakiś pływający
dom publiczny. Bydlę przypłynęło, zacumowało i teraz wysadza desant
całej hordy niemieckich i skandynawskich emerytów. Nici z imprez na
mieście, spędzamy zatem wieczór w pokoju. Jutro przeprawimy się promem
na La Isla Segundo Sortos do portu Marina Huana. Tam nie będzie ani
emerytów, ani krakowskiej plagi czyli brytyjskich i irlandzkich opojów
żądnych wódki, koki i dziewczyn.
Zmiana suplementu diety
Koleżanka jest nie do opanowania nocą. Postanowiłem zmienić suplement
diety i zamiast White Energy sięgnąłem po Bullshit detox. Cudowna
zmiana, zamiast nadmiarowej energii mamy fantastyczny humor. Uśmiechamy
się cały czas. Koleżanka, zamiast krzyczeć, teraz się w łóżku śmieje.
Możemy nawet oglądać TVP i śmiać się do rozpuku. Życie jest piękne.
Plaża Dolce Cabana
Plaże San Escobar są bardzo zróżnicowane. Okolice Cosca del Cebolla, a
szczególnie Playa de Los Paravanos jako żywo przypominają polskie
wybrzeże. W knajpach zaczynają grać disco polo, gdy wejdzie grupa Mircos
i Grallinas. Zatoka między La Dolce Cabana i San Pellegrino jest jednak
zupełnie inna, przypomina trochę Cannes. Tutaj obok plaży też jest duża
ulica. Plaża jest pusta, bo nikt się nie odważy przez tę ulicę przejść.
Przy tutejszych kierowcach nawet polscy Mircos w BMW wydają się
potulnymi barankami.
Nowa mapa!
Wróciliśmy do hotelu, a tu na nas czekała już nowa mapa. Ta, którą dotąd
mieliśmy, była taka sobie. Jedziemy do La Melange. Koleżanka mówi, że
mamy na wszelki wypadek omijać Punta Jlamydias. Chwała pracowitym
kartografom San Escobar!
Odnaleziona fotka
Niespodzianka - otóż koleżanka zrobiła komórką fotkę tablicy pamiątkowej
w miejscowości Sal Cesòn. Napis brzmi jakoś tak: EN ESTA MARAVILLOSA
CASA NACIÓ UN PORTAVOZ DEL MINISTERIO DE DEFENSA NACIONAL. POR FAVOR
CONMEMOREN ESTE HECHO CON UN MOMENTO DE SILENCIO.
Zgodnie z prośbą uczciliśmy ten fakt minutą ciszy.
Zgodnie z prośbą uczciliśmy ten fakt minutą ciszy.
Zdjęcia
Dziś obejrzeliśmy zrobione dotąd zdjęcia. Nie wyszła fotka tablicy
pamiątkowej w miejscowości Sal Ceson. W tym miasteczku położonym między
Guacamole a Claquieros (hej, kotku, tak to się pisze?) urodził się
rzecznik ministra obrony narodowej pewnego kraju. Tablica znajduje się
pod reklamą piwa. Nie wyszły również fotki z San Antonio i Caracale. Za
dużo wypiliśmy.
Jacht mocno polityczny
Po odpoczynku postanowiliśmy się wykąpać w zatoce. Wzięliśmy stroje
kąpielowe, pojechaliśmy na piękną plażę. W wodzie mogliśmy oddać się
przyjemnościom pływania w przepięknym otoczeniu, obserwowania niezwykle
barwnych ryb i ogólnej radości. Niestety nastrój zepsuła nam kopcąca i
śmierdząca motorówka, która w ogóle nie zwracała uwagi na kąpiących się
ludzi, tylko trąbiła. Prawie nas przejechała. Była przeznaczona dla
członków i sympatyków pewnej partii politycznej. To bardzo niedobry znak
– ONI kolonizują najfajniejszy kraj na świecie.
Disco polo na Playa de Los Paravanos
W San Escobar można poczuć się jak w kraju – tylko pogoda lepsza. Są
miejsca z ogólnym badziewiem, są knajpy, w których muzycy męczą starsze
od węgla klawisze (najczęściej świetnej marki Ketron). Gdy wchodzi
grupka ludzi z Polski, orkiestra nagle przestawia się z niemieckiego lub
włoskiego oryginału na disco polo. Byliśmy już trochę skręceni, całość zdarzenia z Playa de Los Paravanos
widziałem mniej więcej tak:
Japońscy turyści
Dojechaliśmy do Ciudad Polaca, poszliśmy do apteki zakupić suplement
diety na wieczorne harce. Koleżanka tłumaczyła mi o czym rozmawiała po
hiszpańsku para przed nami. W pobliżu Mende la Kappa niedobitki
partyzantów dowodzonych przez następcę Alejandro Pedro Hijodeputa
napadły na autokar wiozący japońskich turystów. Policja dysponuje dwoma
tysiącami zdjęć napastników. Fotek zarośniętych gąb było więcej niż
beznadziejnych widoczków takich jak ten.
Hiszpańskie pułapki
W końcu udało mi się nakłonić koleżankę, by wytłumaczyła mi o co
dokładnie chodzi z nazwiskiem przywódcy partyzantki w San Escobar, a
także dlaczego lokalsi patrzyli się dziwnie na nią, gdy mówili o wzgórzu
de Dos Tetas. I teraz rozumiem, dlaczego ona się śmiała, gdy mówiłem,
że wujek jeździł za granicą malutkim samochodzikiem Mazda Laputa, a ja
mam Mitsubishi Pajero. Bo to są naprawdę brzydkie słowa po hiszpańsku.
- Masz rację. Fakt.
Za nami siedziała matrona o wyglądzie ewidentnie brytyjskim. Kaszlnęła i rzuciła mi ciężkie spojrzenie.
Do San Escobar przyjechali także Brytyjczycy! Jak przypłynie horda Niemców w luksusowych statkach to mamy pozamiatane. Miejscowi już się na nich przygotowują.
- Masz rację. Fakt.
Za nami siedziała matrona o wyglądzie ewidentnie brytyjskim. Kaszlnęła i rzuciła mi ciężkie spojrzenie.
Do San Escobar przyjechali także Brytyjczycy! Jak przypłynie horda Niemców w luksusowych statkach to mamy pozamiatane. Miejscowi już się na nich przygotowują.
Opieka nad kotem
Dziś rano dzwoniła do mnie koleżanka z pracy, Kasia. Pytała się, czy
ktoś mógłby ją zastąpić. Ona opiekuje się kotem pewnego zgryźliwego i
zgorzkniałego pana, który nie ma już żadnych sąsiadów, bo taka jedna
bogata spółka wynajęła wszystkie domy w okolicy. Przykro mi, musi
dzwonić dalej.
W góry!
Wyjazd z koleżanką to był bardzo dobry pomysł. Na miejscu wszyscy gadają
tylko po hiszpańsku, ze znajomością angielskiego jest bardzo źle.
Taksówkarz powiedział sakramentalne WELCOME IN SAN ESCOBAR. Później
porozumiewaliśmy się tylko po hiszpańsku (z miejscowymi z pomocą
koleżanki) i wieczorami po francusku (ze sobą, pomoc niepotrzebna).
A dziś za to przejdziemy przez Paso de Culo Negro w masywie Hasta La Vista.
A dziś za to przejdziemy przez Paso de Culo Negro w masywie Hasta La Vista.
Siostra koleżanki
Weszliśmy do środka. Chwila odpoczynku przy kawie. Wiedziony pytaniem
zadanym wczoraj przez kolegę spytałem się o siostrę mojej koleżanki.
Otóż ona na pewno nie przyjedzie do San Escobar. Mało tego, nie będzie
jechać nawet do czeskiej Pragi. Dlaczego? Nazywa się Marika Szukała.
Mało nie oplułem stolika.
Wybrałem globalną markę
Obok kapliczki w Domestos są kramiki z pamiątkami. Koleżanka wskazała na ładne, zdobione buty i spytała się sprzedawcy:
¿Aceptas tarjeta de credito?
Ten wypuścił z siebie słowotok, machając energicznie rękami. Wychwyciłem jedynie Hijodeputa oraz impuesto. Nie wiem, o jaką kontrybucję chodzi. Na rzecz partyzantki, rządu czy banku? W sumie jeden czort. Zapłaciłem gotówką.
Dla siebie wybrałem pałę z napisem Marijuana. Nie będę reklamować lokalnego suplementu diety, wolę rozpoznawalną markę o globalnym zasięgu.
¿Aceptas tarjeta de credito?
Ten wypuścił z siebie słowotok, machając energicznie rękami. Wychwyciłem jedynie Hijodeputa oraz impuesto. Nie wiem, o jaką kontrybucję chodzi. Na rzecz partyzantki, rządu czy banku? W sumie jeden czort. Zapłaciłem gotówką.
Dla siebie wybrałem pałę z napisem Marijuana. Nie będę reklamować lokalnego suplementu diety, wolę rozpoznawalną markę o globalnym zasięgu.
Ofiaromat na górze Domestos
Na górze Domestos znajduje się malutka kapliczka. Zamiast pospolitej
skrzynki, ofiarę zbiera automat. Podobny ofiaromat miał ksiądz Karbownik
w Skarżysku-Kamiennej. Poczułem się jakoś tak swojsko.
Drogi w San Escobar
Jeśli myślisz, że w San Escobar wszędzie wjedziesz swoim terenowym
Pajero, to się mylisz. Oto dojazd do Domestos niedaleko Audiovideo -
tutaj korzysta się z takich wehikułów. Z Pajero miejscowi się śmieją. To
wszystko jest podejrzane.
Polska telewizja w San Escobar
W hotelach w San Escobar można oglądać polską telewizję! Wczoraj
włączyłem telewizor, akurat była 19:30 polskiego czasu. Nawet było
symultaniczne tłumaczenie. Koleżanka powiedziała: Bardzo dobrze
przetłumaczyli fakt, że Polacy największym szacunkiem obdarzają kota
prezesa.
Jesteśmy sławni
Resztka nocy zeszła
jak z bicza strzelił, rano zjedliśmy śniadanie w malutkim barze.
Będziemy musieli poszukać nowego przewodnika, bo tamten powiedział,
że nas już nie będzie wiózł dalej. Podobno narozrabialiśmy tak,
że w całym miasteczku nasze wyczyny były sławne. Cholernie mocny
jest ten suplement diety. Muszę kupić na zapas i pilnować by ona
nie sięgała po niego nadmiernie. Aha, byłbym zapomniał – gdy
wracaliśmy ze śniadania, usłyszałem grupkę Rosjan, którzy już
byli na fazie. Me cago en la leche – skomentowała koleżanka. Na
szczęście jest lokalny bus, bez przewodnika ruszymy w kierunku
Audiovideo.
Ośmiornica
Poszliśmy na spacer
pustymi uliczkami. Zajrzeliśmy po drodze do małego baru, w którym
stołowali się dwaj policjanci i kierowca jedynej w miasteczku
karetki pogotowia. Zjedliśmy najlepsze tacos, jakie kiedykolwiek
miałem okazję jeść. Koleżanka była nieźle zaprawiona. Pamiętam
tyle, że zdejmowałem ją z przestawionego kosza na śmieci. Właziła
nań, by ukraść suszące się pranie. Bo się jej spodobała jakaś
część garderoby. Kurde Polacy zawsze jakąś kaszanę strzelą,
nawet w takim miejscu. Wróciliśmy do hotelu i tam dopiero się
działo.
Gdy ona jest na
fazie, to chyba powinienem mieć tam ośmiornicę.
Muszę się nauczyć hiszpańskiego
Po szybkiej kolacji postanowiliśmy zażyć zakupiony suplement diety
Energía pura blanca para principiantes. Zgodnie
z instrukcją przyjęliśmy donosowo małe
dawki i zabraliśmy się za konsumpcję. Zrobiło się nam strasznie
gorąco. Przenieśliśmy się zatem na taras, tam był stół, który
również wykorzystaliśmy. Coś przeszkadzało sąsiedztwu, bo jakiś
grubas darł dzioba:
Koleżanka
z dużym wysiłkiem przestała “śpiewać”, złapała oddech i
odpowiedziała:
¡Besa
mi culo joto!
Nie
wiem o co chodzi, że jest bosa i ma ochotę? To prawda, ona była
nie tylko bosa ale ogólnie skromnie
ubrana, a że ma ochotę, to akurat
oczywiste.
Grubas się dalej
darł, weszliśmy zatem z powrotem do pokoju.
Ten suplement diety
jest rewelacyjny, muszę się dowiedzieć jak się w Polsce nazywa i
w których aptekach go można kupić. Po powrocie uczę się
hiszpańskiego. KONIECZNIE.
Szczyty
Gdy rano spytałem
się o nazwy poszczególnych szczytów, miejscowi odpowiedzieli, że
szczyty to "Pico de Dos Tetas". Wskazali dwa mniejsze, a
potem dziwnie patrzyli się na moją koleżankę. Później pokazali
ten największy mówiąc "la Verga". Przełęcz między
nimi to podobno "Pase del Culo Negro". Poproszę później
o przetłumaczenie nazw, a teraz zażyjemy suplement diety przed
wieczorno-nocną konsumpcją. By bardziej smakowało.
Suplement diety
Poszliśmy do
lokalnego sklepiku. Po drodze widzieliśmy reklamę sieci
hipermarketów oraz aptek. W tych aptekach można kupić różne
suplementy diety, w tym także te dla cudzoziemców, aplikowane
donosowo. Można je kupić za okazaniem paszportu i ubezpieczenia.
Dzielny kapitan
Prawdziwym bohaterem
San Escobar jest Capitan Kurt, który zwyciężył dowódcę rebelii
Alejandro Pedro Hijodeputa. Zamiast walczyć, postanowił go napoić
własnym wynalazkiem. Rum był tak mocny, że wszyscy partyzanci na
pokładzie jego statku padli po jednym łyku. Capitan Kurt odstawił
pijanego Alejandro do twierdzy Castello de Tortura Medieval, ale
buntownikowi udało się zbiec pod osłoną nocy. Capitan Kurt
założył maskę i szukał go przez długi czas. W końcu go
znalazł, spoił do nieprzytomności i odstawił do twierdzy. Odtąd
imieniem Capitana Kurta zwie się każdy bar, który serwuje mocny
bimber, a w każdą rocznicę każdego schwytania Hijodeputa obchodzi się
huczny karnawał. Kilka razy do roku!
Wypiliśmy za zdrowie bohatera San Escobar.
Kierowca oczywiście nie odmówił, bo też szykuje się do
karnawału. Zatem zanocujemy w niewielkim miasteczku niedaleko
Audiovideo. ep... rrum byyył moocnyyy
Pierwsza wycieczka
Jedziemy na wycieczkę. Kierowca opowiada o dawnych wydarzeniach. Oto ruiny lokalnego gimnazjum
zniszczonego przez bojówkę dowódcy (pinche idiota) Alejandro Pedro
Hijodeputa.
Bojówkarze popierający partyzantkę (pendejos) mieszkali w prymitywnych warunkach (caquita de la vaquita). Za zniszczenie szkół dostali butelkę rumu Maricón. Nie jestem pewien, czy koleżanka dobrze przetłumaczyła.
Bojówkarze popierający partyzantkę (pendejos) mieszkali w prymitywnych warunkach (caquita de la vaquita). Za zniszczenie szkół dostali butelkę rumu Maricón. Nie jestem pewien, czy koleżanka dobrze przetłumaczyła.
Piecze trzy razy
Noc była ciężka. I to wcale nie z tego powodu, co myślicie. Papryka w
San Escobar jest zaiste ostra, nawet sambal oelek wysiada. Zaprawdę
powiadam wam, jeśli dobry kebab piecze dwa razy to tutejsza enchilada -
trzy. Gdy w to wdepniesz. Na pociechę oglądałem piękny wschód słońca.
Oto widok z tarasu hotelowego tuż po świcie..
W nocy było tak:
Ledwo zdążyłem z powrotem.
W nocy było tak:
Ledwo zdążyłem z powrotem.
Fiat Mirasa
Dziś zwiedzanie
okolic Santo Subito. Wynajęliśmy lokalnego przewodnika z
samochodem. Gdy zobaczyłem ten wehikuł, zrobiło mi się nieco
cieplej na serduszku. To był Fiat Mirasa, samochód dość dobrze
znany w naszym kraju, aczkolwiek pod inną nazwą.
Hotel Miramar
Idziemy się wykąpać
i do łóżka. Jeśli szukacie świetnego hotelu w Santo Subito, to
Miramar jest dobrym wyborem. W Polsce za hotel tej klasy
zapłacilibyście bazyliony cebulionów. Do zobaczenia jutro.
Raj dla żeglarzy
Wracamy do hotelu,
przechodzimy obok portu. Koleżanka idzie boso - założyła buty na
obcasach i taki efekt. #SanEscobar
i port Santo Subito Marina to prawdziwy raj dla żeglarzy. Kiedyś tu
znowu polecę, pożeglować.
Jedzenie
Cały dzień łażenia
po mieście. Miasto jest piękne. Ma tylko jeden problem - lokalne
jedzenie jest równie pyszne co ostre. W lokalnym barze, gdzie
stołowali się kierowcy skuterków (wejście z wąskiej uliczki,
widać na fotce), zjedliśmy coś w rodzaju gazpacho. Boję się
porannej wizyty w kibelku.
Muzeum sztuki współczesnej
Obok hotelu znajduje
się świetne muzeum Museo de Arte Contemporáneo. Obraz „Pasaje de
Todos los Santos” namalował Sebastián de La Silva. Był to
charyzmatyczny malarz i poeta, wielki przeciwnik polityczny
partyzantki dowodzonej przez Alejandro Pedro Hijodeputa.
Fotoradary
W eskobarskiej
taksówce zdecydowanie bardziej przydaje się umiejętność
hiszpańska niż francuska. Hotel jest tuż przy porcie, na wybrzeżu,
lotnisko jest dość oddalone. Niestety współpraca z naszym krajem
przyniosła im niemiłe zjawisko. Fotoradary zdjęte z warszawskich
ulic zaczęły robić zdjęcia na autostadzie imienia Acrílico
Moderno. Jak widać - ruch niewielki, mało kto jeździ kartelowymi
autostradami. Kierowca coś wspominał o Hijodeputa. Koleżanka
uchyliła się od przetłumaczenia o co chodzi.
Nowe połączenie
Wylądowałem.
Odebrałem MMS od kumpla - linie El Nino otworzyły połączenie do
drugiego lotniska w #SanEscobar
(ESC). My wylądowaliśmy na SSB na przedmieściach Santo Subito.
Odebrałem bagaż, przeszliśmy odprawę i za chwilę wsiadamy do
taksówki. Jedziemy do hotelu Miramar.
Umiejętności
Wziąłem przykład
z polityków. Na wycieczkę do San Escobar pojechałem z koleżanką.
Jest fajna, świetnie włada hiszpańskim i bardzo dobra we
francuskim. To pierwsze się przydało już na lotnisku.
czwartek, 12 stycznia 2017
W samolocie
W końcu wsiedliśmy do samolotu. Po drodze mieliśmy międzylądowanie. Pilot powiedział, że to w celu uzupełnienia paliwa. Cały czas chmury, nic nie było widać. Nudę rozbijaliśmy oglądając nawigację, popijając kupione piwo i słuchając muzyki. Inne czynności były bardzo ograniczone, jak to w samolocie.
Oglądamy foldery reklamowe, ale najlepsze wskazówki daje oczywiście Facebook. Najpierw zwiedzimy stolicę kraju - Santo Subito. Jeszcze parę godzin lotu nas czeka.
Oglądamy foldery reklamowe, ale najlepsze wskazówki daje oczywiście Facebook. Najpierw zwiedzimy stolicę kraju - Santo Subito. Jeszcze parę godzin lotu nas czeka.
środa, 11 stycznia 2017
Połączenia lotnicze - są!
Czekamy na lotnisku i z nudów oglądam czy są połączenia lotnicze. Otóż - są!
Jest połączenie przez Houston. United ma codeshare z linią El Nino, ale ciężko kupić bilet do USA. Gdy wybieram przesiadkę, najtaniej wychodzi trasa WAW-ORD-MIAu-mIAH-SSB. Ale się da.
Mało tego, niebawem będzie bezpośredni lot z Warszawy. Moi znajomi nie będą musieli jechać do Radomia by polecieć starym czarterem.
Za chwilę boarding.
Jest połączenie przez Houston. United ma codeshare z linią El Nino, ale ciężko kupić bilet do USA. Gdy wybieram przesiadkę, najtaniej wychodzi trasa WAW-ORD-MIAu-mIAH-SSB. Ale się da.
Mało tego, niebawem będzie bezpośredni lot z Warszawy. Moi znajomi nie będą musieli jechać do Radomia by polecieć starym czarterem.
Za chwilę boarding.
Na lotnisku
Zdążyliśmy na czas. Na odprawie długa kolejka. Z nudów oglądamy samoloty
lądujące w Radomiu. Czekamy na nasz czarter. O, chyba to ten. #SanEscobar na nas czeka!
Jak to Alfa
Niestety prowadzona przez koleżankę Alfa Romeo zaczyna się psuć. Przed
przejazdem kolejowym musieliśmy się zatrzymać. Po krótkim postoju (czas
odpowiednio wykorzystaliśmy), jedziemy dalej. Żółta lampka od silnika w końcu zgasła.
Lokalizacja:
Radom, Poland
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













